|
Daję słowo
Film stary jak świat Przypuśćmy, że otwieramy oczy wczesnym rankiem i że jest to poranek wiosenny. Niemal każdy z nas mógłby podpisać się pod następującym opisem zdarzeń i wrażeń wzrokowych:
Te najzwyklejsze zdarzenia przytrafiają się nam tak często, że nie zwracamy na nie uwagi. Gdybyśmy jednak jakimś cudem zamontowali sobie w źrenicach mikroskopijne kamery, to nakręcony film miałby takie właśnie fragmenty. Czy można wobec tego powiedzieć, że w każdej chwili "własnymi oczyma kręcimy film"? Tak, bo przecież zarówno ekran kinowy czy telewizyjny, jak i pole naszego widzenia obejmuje zaledwie fragmenty rzeczywistości. Jeśli chcemy zobaczyć, co się dzieje obok nas, obracamy głowę, filmowiec przesuwa kamerę. Jeśli chcemy spojrzeć w niebo, podnosimy głowę - filmowiec kamerę. Zależnie od sytuacji wybieramy fragment rzeczywistości, na którym skupia się nasza uwaga. Kino pokazuje nam świat w ten sam sposób. Co z tego wszystkiego wynika? Bardzo ważny wniosek! Widzimy świat na sposób filmowy! Albo inaczej: film naśladuje nasz sposób postrzegania świata. Skoro tak, to film jest stary jak świat. A raczej jak ludzkość. Przecież ludzie zawsze postrzegali świat w ten sam sposób. W XIX wieku udało się skonstruować aparaty, które ów świat nie tylko "postrzegały", ale i uwieczniały, utrwalały w postaci fotografii. A kiedy ponad sto lat temu wynaleziono kinematograf, rozpoczęła się epoka "ruchomych obrazków". Człowiek nauczył skonstruowane przez siebie urządzenia postrzegać świat na sposób "ludzki". Odwieczna "mania opowiadania" Dlaczego dzieci przed zaśnięciem proszą rodziców: opowiedz mi bajkę? Dlaczego nie proszą: powiedz mi wiersz? Dlaczego w księgarniach i bibliotekach ogromną większość stanowią nowele, powieści, opowiadania? Bo ludzie bardzo lubią opowieści. Lubią ich słuchać, czytać je i... oglądać. Dlaczego ludzkość tak pokochała opowieści, skąd w człowieku taka odwieczna potrzeba słuchania, czytania i tworzenia opowiadań? Zapewne stąd, że lubimy się przenosić w inny świat, nawet gdy jest on podobny do naszego. W tym świecie (nazwijmy go przedstawionym) spotykamy bohaterów, którzy w mniej lub bardziej niezwykłej scenerii przeżywają najrozmaitsze zdarzenia i przygody. Tym sposobem przeżywamy je także, a któż nie chciałby przeżyć przygody, która zawsze dobrze się skończy - przynajmniej dla czytelnika. Powieść czy opowiadanie mają moc przenoszenia nas w czasie i przestrzeni, proponują przeżycie różnych sytuacji, wzbudzają w nas niepokój, napięcie, lęk, smutek albo zadowolenie, a to wszystko dzięki odpowiednio skonstruowanemu układowi zdarzeń, czyli fabule. Tak! Fabuła to podstawa sztuki dobrego opowiadania (utwory, które wykorzystują fabułę, zwiemy fabularnymi). Gromadzi ona wszystkie wydarzenia, które składają się na losy książkowych czy filmowych bohaterów. Zawiera w sobie akcję - szereg zdarzeń ściśle ze sobą związanych i zmierzających ku jakiemuś celowi.
Można powiedzieć, że Porter jako pierwszy w pełni wykorzystał fakt, iż kino to obraz w ruchu. Jeszcze dalej poszedł David W. Griffith.
Język filmu Praca nad filmem zaczyna się zwykle od scenariusza. Autora takiego tekstu (scenariusza) można nazwać pisarzem. Korzysta on z tych samych form (czyli sposobów) wypowiedzi, co powieściopisarze. Te formy to: opowiadanie, opis, dialog. Gdy czytamy powieść, opowiadanie czy scenariusz, na ogół rozumiemy, o co w nich chodzi, bo autor posługuje się zrozumiałym dla nas językiem. Jest to język literatury. Ale reżyserowi nie wystarcza język literacki. Reżyser musi dokonać "przekładu" scenariusza na inny język, taki, którym posługuje się film. Czyli po prostu na język filmu. Ba, ale co to jest język filmu? Zacznijmy od początku, czyli od pojęcia "język" (oczywiście nie w znaczeniu tego mięsistego narządu w jamie ustnej). Każdy, kto choć kilkakrotnie go używał, orientuje się, że jest to zasób słów i zwrotów, które służą ludziom do porozumiewania się. Nieco pilniejsi dodadzą, że język to również reguły stosowania tych wyrazów i zwrotów, czyli po prostu gramatyka. Zgoda. A wrażliwi na sposób mówienia i piękno wypowiedzi dorzucą tu jeszcze stylistykę. I to prawda. Idąc tym tropem, można powiedzieć, że język filmowy powinien służyć do komunikowania się twórców filmu z widzami. Z pewnością nie wykorzystuje on jedynie słów, ale rozmaite sposoby obrazowo-słownego porozumiewania się.
Wiemy zatem, nad czym głowi się reżyser, gdy ma w ręku dobry scenariusz. Otóż głowi się nad przekładem utworu literackiego na serię ruchomych obrazów wzbogaconych dźwiękiem (słowami, odgłosami, muzyką). Ale jak opowiadać i opisywać ruchomymi obrazami? Jest to pytanie zasadnicze i odpowiedź nie wymaga wielkiej wyobraźni. Jest to również pytanie bardzo ogólne i trzeba je podzielić na wiele szczegółowych, "drobniutkich" pytań: 1. Czym posłużyć się zamiast słów? Odpowiedź jest jasna: obrazami wzbogaconymi o sferę dźwięków. Najpierw powstaną one w wyobraźni twórcy, potem, na planie filmowym, nadejdzie moment włączenia kamery i zapiszą się na taśmie. 2. Ile razy uruchomić i wyłączyć kamerę? Przecież nie nakręcimy od razu całego filmu od początku do końca. Akcja przenosi się z miejsca na miejsce, kamera musi "spojrzeć" na filmowe zdarzenia z różnych "punktów widzenia". Musimy też jakoś zasugerować widzowi upływ czasu, na ogół szybszy na ekranie niż w rzeczywistości. Wielokrotne włączanie i zatrzymywanie kamery jest nieuniknione. Nieuniknione jest więc komponowanie filmu z poszczególnych ujęć. 3. Czy dokonywać ujęć z bliska, czy z daleka? Odpowiedź wydaje się prosta: filmować tak, by widz widział to, co ma widzieć, i wiedział to, co ma wiedzieć, a nie wiedział tego, czego wiedzieć nie powinien. Trzeba więc zastosować odpowiedni plan. Wybór odpowiedniego planu może pomóc w oddziaływaniu emocjonalnym na widza: uspokojeniu go, wprowadzeniu w pożądany nastrój, wyrwaniu z błogiego zapatrzenia lub wręcz przestraszeniu. 4. Jaką stosować długość ujęć? No cóż, różną. Długość ujęcia zależy przecież od jego "zawartości". Może to być nawet kilkuminutowa rozmowa postaci albo kilkusekundowe (a nawet krótsze) czynności lub zdarzenia (np. strzał, przesunięcie dźwigni). Decyduje też tempo, jakie reżyser chce nadać scenie i nastrój, jaki chce osiągnąć. 5. Czy wprawiać kamerę w ruch? Czyją przesuwać? Bo przecież tyle jest możliwych ruchów kamery. A wszystkie te ruchy kamera może wykonywać z równoczesnym panoramowaniem i wtedy jest rzeczywiście wolna jak ptak. Dzięki temu widz unosi się ponad bohaterami, towarzyszy ich mknącemu pojazdowi lub nawet dyskretnie zagląda do okien. Rezultaty ruchów kamery prezentują się na ekranie bardzo efektownie. Na tym jednak nie kończy się ruch na planie filmowym, bo kamera często filmuje obiekt też w ruchu.
6. Jak łączyć ze sobą ujęcia, a jak sceny? Czy stosować twardy montaż typu ujęcie-ujęcie, czyli cięcie? A może miękki, na przykład przenikanie (jeden obraz nakłada się na drugi, poprzedni znika, "nałożony" zostaje)? A może dać widzom czas do namysłu, do uspokojenia się i zastosować ściemnienie-rozjaśnienie? Zresztą w rezerwie są jeszcze inne możliwości, jak "roletka", która jeden obraz przesuwa np. w górę i jednocześnie nasuwa z dołu drugi. Tu z pomocą przychodzi nam tradycja filmowa, która zaleca ujęcia łączyć cięciami, zaś sceny przenikaniem lub ściemnianiem-rozjaśnianiem, co sugeruje upływ czasu. Widzowie przywykli już do tej tradycji i jej złamanie mogłoby zaowocować nieporozumieniami.
Niektórzy znawcy filmu liczą nawet takie filmowe "zdania, kropki, przecinki". My oczywiście tego robić nie będziemy. Chcieliśmy się jedynie przekonać, czy film ma swój język, stąd to porównanie do gramatyki. I rzeczywiście, przekonaliśmy się, że język filmowy istnieje. Potrafi opowiadać i opisywać. Porozumienie między reżyserem i widzem zależy od tego, czy i jak obaj opanowali ten język. Czyli w interesie nas, widzów, jest, aby choć trochę się go nauczyć. na podstawie: Witold Bobiński Idę do kina 1. Czy to prawda, że ludzie uwielbiają opowieści fabularne? Jeśli tak, to dlaczego? Odpowiedz na podstawie tekstu i własnych upodobań. 2. Montaż, ruch kamery, ujęcie to elementy sztuki filmowej, których dostrzeżenie wymaga od widza pewnej wiedzy. Na jakie elementy zwracamy uwagę w pierwszej kolejności? 3. Przynieście do klasy czasopisma, książki, ściągnięte z Internetu strony ze zdjęciami z filmów. Podzielcie je na odpowiednie plany filmowe. * Które plany są najczęściej prezentowane na zdjęciach? Dlaczego? 4. Przeczytaj opis zdarzeń zamieszczony na początku tekstu. Dopisz do niego kolejne trzy punkty. * Wzbogać je o informacje, jaki plan filmowy zastosujesz, jak będziesz łączyć ujęcia.
Na poprzednią stronęNa główną stronę |